Mirosław Koźlik
Z hasłami „czynnik ludzki” czy „niebezpieczne zachowanie” spotykamy się każdego dnia. Media nieustannie publikują materiały o kierowcach łamiących przepisy, wczasowiczach, którzy wchodzą do wzburzonego morza mimo wywieszonej czerwonej flagi, a także o szeregu innych przypadków. Często podczas dyskusji w grupie pojawia się pytanie: „Jak to możliwe? Z jakiego powodu ludzie ryzykują?”. I tak samo często pojawiają się odpowiedzi, że to „potrzeba adrenaliny” czy „brak świadomości”.
Podobnie jest w zakładach pracy. W ostatnim czasie, odwiedzając jednego z klientów, na moją sugestię dodatkowego zabezpieczenia maszyny usłyszałem odpowiedź jednego z kierowników, że jeśli ktoś będzie chciał, to i tak ulegnie wypadkowi. Zrozumienie mechanizmu, dlaczego tak często podejmujemy ryzyko w różnych sytuacjach, jest kluczowe dla udzielenia odpowiedzi na pytanie: jak wpłynąć na zachowania pracowników i zapobiec wypadkom.
Na wstępie należy sprostować, dlaczego, skoro mowa o zachowaniach pracowników, przywołuje się przykłady z życia poza pracą. Odpowiedź jest prosta: te same zachowania przejawiane w pracy przejawiamy również w życiu prywatnym. Istotne jest to, że bardzo często nie wiemy, iż podejmujemy ryzyko, lub też – choć generalnie znamy zasady – są one dla nas przewartościowane, zbyt rygorystyczne albo interpretowane według naszego uznania; ogólnie mówiąc, są bagatelizowane.
Dlaczego zatem podejmujemy ryzyko? Przecież nikt z nas celowo nie chce ulec wypadkowi. Zawodowo przyczynami podejmowanego ryzyka będą bariery bezpiecznej pracy. Pierwszą z nich jest rozpoznanie ryzyka i reakcja. Bariera ta może pojawić się w dwóch sytuacjach. W pierwszej mamy do czynienia z pracownikiem, który niedawno został zatrudniony w zakładzie pracy. Przeszedł szkolenie, zna podstawowe zasady, lecz nie zna szczegółowo wszystkich zagrożeń.
Do dziś pamiętam moją pierwszą wizytę w kopalni węgla kamiennego. Po zjechaniu kilkaset metrów pod ziemię podążałem wraz z przedstawicielami kopalni chodnikiem do miejsca urobku. Z uwagi na nierówne podłoże i kilka potknięć złapałem dłonią za stalową linę biegnącą pod stropem. Przesuwałem dłoń po linie i podążałem dalej. Jeden z ratowników górniczych zwrócił mi od razu uwagę na ryzyko, którego w ogóle nie byłem świadomy. Ze stalowej liny odstawały zerwane pojedyncze druciki, które mogły przebić rękawice i głęboko zranić moją dłoń. Zupełnie nie byłem świadomy tego ryzyka.
W drugim przypadku bariery „rozpoznanie ryzyka i reakcja” mamy do czynienia z doświadczonym pracownikiem, weteranem, któremu nigdy nikt wcześniej nie zwrócił uwagi na podejmowane ryzyko z uwagi na jego staż pracy i doświadczenie w zakładzie.
Kolejną barierę w bezpiecznej pracy stanowi polityka zakładu. Nie taka, którą często widzimy w zakładach, oprawioną w ramę i zawieszoną w honorowym miejscu. Chodzi bardziej o realny, wynikający z presji, priorytet, do którego dążą wszyscy pracownicy. W firmach produkcyjnych jest nim nacisk na produkcję za wszelką cenę, nie zważając na jakość czy bezpieczeństwo. Jeśli stworzymy takie środowisko w pracy i damy odczuć załodze, że to pośpiech i omijanie zasad stanowią drogę do celu, z czasem wszyscy pracownicy będą postrzegać to jako priorytet. Do dziś spotykam firmy, w których występuje tego typu bariera – firmy, w których np. dopuszcza się do użytku sprzęt, który nie spełnia wymagań, z uwagi na „pilną produkcję”. Pilność w tym wypadku oznacza większą wartość niż ludzkie życie i zdrowie. Nie podejmują jej sami pracownicy, a osoby kierujące pracownikami.
Kolejną z barier stanowią nagrody i uznanie. Najlepiej obrazuje ją system pracy akordowej – im więcej wyprodukujesz, tym więcej zarobisz. Na szczęście dziś system ten jest rzadkością, stosowany m.in. przy zbiorach warzyw i owoców. Nagrody i uznanie nie dotyczą wyłącznie pracy akordowej: uznaniem może być aprobata przełożonego za szybko wykonane zadanie, nagrodą – dodatkowa przerwa na papierosa.
Infrastruktura i sprzęt to następna z barier w bezpiecznej pracy. Boryka się z nią wiele firm. Wielu z nas znane są sytuacje związane z brakiem wolnej przestrzeni czy też brakiem sprzętu/narzędzi. Pracownik ma do wykonania zadanie, z którego jest rozliczany. W przypadku braku miejsca podejmie inną drogę, by dotrzeć do celu. Będzie np. układał palety w stosy tak wysokie, że stanowić będą swoisty labirynt, zza którego dla kierowcy wózka nie będzie widoczny pieszy.
Następna z barier to rozbieżność opinii co do bezpiecznych praktyk – bariera, w której pracownicy znają ryzyko, lecz z uwagi na doświadczenie bagatelizują je. „Nie stosuję okularów ochronnych w obszarze, w którym są one wymagane, ponieważ pracuję w tym zawodzie od 10 lat i jeszcze nigdy nic nie wpadło mi w oko”.
Jeszcze inną barierą jest tzw. czynnik osobisty – bariera, która najczęściej dotyczy wzrostu, budowy ciała bądź przebytej choroby. Pracownik z kontuzją kolana nie będzie w stanie podnieść ręcznie ładunku, uginając przy tym kolana i przenosząc siłę na nogi; wykona tę czynność, zginając się w talii i narażając na ryzyko urazu kręgosłupa.
No i w końcu najtrudniejsza z barier, jaką jest kultura, o której była już mowa w poprzednim artykule. Kultura, zgodnie z definicją, dotyczy grupy osób. Wyobraźmy sobie sytuację, w której zatrudniamy się w firmie logistycznej jako magazynier, operator wózka. Posiadamy wszystkie niezbędne kwalifikacje i uprawnienia. Posiadamy również wiedzę na temat zagrożeń. Pierwszego dnia pracy wsiadamy za kierownicę wózka i zapinamy pasy. Zauważamy po pewnym czasie, że starsi stażem koledzy tego nie robią. Po kilku godzinach jeden z nich pyta nas, po co to robimy, skoro nie trzeba. Dodatkowo opowiada o sytuacji, w której niezapięte pasy uratowały kierowcę wózka, gdy ten, spadając z otwartej rampy, zdążył z niego wyskoczyć. Jak szybko przyswoimy kulturę tego miejsca? Dla większości z nas najważniejsza jest przynależność do grupy. Zrobimy wszystko, by nie wyróżniać się i nie odstawać od grupy.
Poza wymienionymi barierami są jeszcze inne, związane m.in. z naszym samopoczuciem. Każda z wymienionych barier powoduje u nas ten sam efekt. Mamy do wykonania zadanie; jeśli pojawi się bariera, wykonamy to zadanie w inny sposób (często ryzykując), by finalnie dotrzeć do celu – wykonać zadanie.
Odpowiadając częściowo na tytułowe pytanie: jak wpłynąć na zachowania pracowników i zapobiec wypadkom? – eliminować bariery w bezpiecznej pracy.
Przedstawione bariery w bezpiecznej pracy równie dobrze możemy odnieść do kierujących na drogach: „rozpoznanie ryzyka i reakcja” – młodzi kierowcy często ulegający wypadkom z uwagi na brak doświadczenia; czy też kultura jazdy w naszym kraju: częste łamanie przepisów, ograniczenia prędkości, jazda na zderzaku, bagatelizowanie czy niestosowanie się do znaków.
Drugą część odpowiedzi na tytułowe pytanie stanowi zależność opublikowana w pierwszej połowie XX wieku, znana jako teoria wypadków, czyli trójkąt Heinricha. Teoria opiera się na obserwacji, że wypadki nie zdarzają się bez przyczyny, a każdy wypadek powodujący obrażenia jest poprzedzony wieloma podobnymi zdarzeniami, które nie zakończyły się tragicznie.
Weźmy tu za przykład sytuację związaną z przekraczaniem ograniczenia prędkości. Czy jadąc 140 km/h w obszarze z ograniczeniem prędkości do 80 km/h, ulegniemy od razu wypadkowi? Zdecydowanie nie. Większym prawdopodobieństwem będzie zostanie „złapanym” przez nieoznakowany wóz policji. W innej sytuacji: czy schodząc po schodach, nie trzymając się poręczy, ulegniemy wypadkowi? Zdecydowanie nie. Możemy w ten sposób wchodzić i schodzić po schodach nieustannie, co jakiś czas potykając się i ratując przed upadkiem. Każda z tych dwóch sytuacji jest ryzykownym zachowaniem.
Kluczem naszego postępowania w ryzykowny sposób jest fakt, że ryzykowne zachowanie, zanim zakończy się wypadkiem, wielokrotnie może być przez nas powtarzane, bo tak naprawdę wypadek to „brak szczęścia” – szczęścia, które zdarza się nam za każdym razem, kiedy unikniemy go, podejmując ryzyko. Przez lata możemy setki, tysiące razy ryzykować w ten sam sposób; będą przy tym pojawiały się sytuacje „o włos” od wypadku, o których bardzo szybko zapomnimy. Większości z nas uda się przez całe życie uniknąć wypadku mimo powtarzającego się jednego, tego samego ryzykownego zachowania. W naszej świadomości to właśnie ryzykowne zachowanie nie będzie stanowiło żadnej obawy, bo wielokrotnie „nic się nie stało”.
Jeśli natomiast to samo ryzykowne zachowanie powtarzane jest przez grupę osób – grupę, jaką m.in. stanowią kierowcy w naszym kraju bądź też grupa pracowników w zakładzie pracy – częstotliwość ryzykownych zachowań będzie tak duża, że przełoży się na wysoką częstotliwość zdarzeń „o włos od tragedii”, a tym samym wypadków.
Jak im zapobiegać? O tym już w kolejnym numerze…
Mirosław Koźlik
Artykuł ukazał się w numerze 10/2025 miesięcznika „Napędy i Sterowanie”.















