Anna Szymczak
Znaczenie local content w transformacji energetycznej
W debacie o rozwoju przemysłu coraz częściej wraca pojęcie local content – oczekiwanie, że komponenty, technologie i know-how będą powstawać lokalnie, a nie być importowane „z Zachodu”. W teorii brzmi to jak naturalny kierunek: większa odporność łańcuchów dostaw, więcej wartości dodanej w kraju, lepiej płatne miejsca pracy. W praktyce pojawia się jednak pytanie podstawowe: skąd mają się brać polskie technologie, jeśli systemowo trudno je w Polsce zbudować i doprowadzić do wdrożenia?
Local content nie bierze się znikąd czy z deklaracji, a jest wypracowany w ramach długiego łańcucha: pomysł → B+R → prototyp → demonstracja → pierwsze wdrożenie → skalowanie.
Po takich etapach na rynku jest dostępna nowa technologia / rozwiązanie / produkt, które mogą być sprzedawane. Jeśli pojawia się przetarg, ogłoszenie, zapytanie – można zgłaszać swoją propozycję i w efekcie pozyskać kontrakt, zamówienie, umowę. Transformacja energetyczna jest szczególnie wrażliwa na pojęcie local content. Dlaczego? Ponieważ transformacja jest mocno wspierana pieniędzmi publicznymi (dotacje, kontrakty różnicowe, aukcje, gwarancje) i polityką państwa/UE. Skoro społeczeństwo współfinansuje inwestycje, rządy chcą, żeby część korzyści wracała do gospodarki lokalnej: miejsca pracy, podatki, rozwój firm.
Ścieżka SMART i FENG – bariery dla innowacji
Tymczasem analizując udzielane dotacje na innowacje, można mieć pewne obawy, czy uda się wypełnić zasady lokalności dostaw. Trudności te widać na przykładzie najbardziej masowego instrumentu dotacyjnego w bieżącej perspektywie 2021–2027 w programie Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG), czyli Ścieżki SMART. I właśnie na tym łańcuchu Polska regularnie „gubi” ogniwa i projekty, a bez powyższego cyklu nie będzie mowy o prawdziwych „naszych” innowacjach. Czujemy powoli zmierzch perspektywy budżetowej 2021–2027, więc wstępne refleksje mogą się już pojawiać.
Ścieżka SMART: sztandarowy instrument wspierania innowacji
Ścieżka SMART (FENG) miała być narzędziem kompletnym: można łączyć prace B+R z wdrożeniem, cyfryzacją, zazielenieniem, kompetencjami, internacjonalizacją. Koncepcyjnie – sensowne, a w praktyce – wyszło mało skutecznie.
W tabeli 1 znajduje się zestawienie list ocenionych, złożonych i wybranych projektów w ramach czterech rozstrzygniętych konkursów SMART w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Zestawienie nie uwzględnia wyników po protestach, bo celem jest ustalenie mechanizmu działania programu, a nie analiza przypadków.
| Oznaczenie naboru | Zakończenie naboru | Ilość złożonych wniosków | Ilość wybranych projektów | Procent wybranych projektów |
|---|---|---|---|---|
| 1/2023 | do 9.05.2023 r. | 1 540 | 198 | 12% |
| 2/2023 | do 15.11.2023 r | 2 722 | 201 | 7% |
| 1/2024 | do 24.10.2024 | 1080 | 99 | 9% |
| 2/2025 | do 26.06.2025 | 849 | 102 | 12% |
| RAZEM / ŚREDNIA: | 6191 | 600 | 9% | |
Źródło: opracowanie własne wg opublikowanych list
Co w praktyce blokuje innowacyjność w przemyśle?
Najczęstszą przyczyną tak wysokiego odrzutu projektów jest kwestionowanie innowacyjności, np. zarzuty, że istota projektu nie dotyczy innowacyjności na skalę polskiego rynku, jak również, że zaplanowano działania, które nie są pracami B+R, a są to prace inżynierskie czy rutynowe udoskonalenia. Brzmi logicznie, jednak w dużej mierze winą były tzw. wskaźniki innowacyjności, które program nakazuje wskazać dla każdego projektu. Wskaźnik ma być mierzalną, obiektywnie weryfikowalną miarą wykazania postępu dzięki projektowi. To one stanowią problem podczas oceny.
W takim układzie składane przez polskie firmy projekty nie są „złe”, a blokadą okazały się kwestie formalno-administracyjne towarzyszące ocenie, tj. innowacyjność nie jest udowodniona w standardzie wymaganym w konkursie (benchmark, analiza stanu techniki, porównania rynkowe). Efekt rynkowy – odrzucanie projektów bez faktycznej analizy znaczenia danej innowacji dla naszego krajowego rynku i potrzeb związanych z transformacją energetyczną.
Finansowanie prototypów i linii pilotażowych
Drugą przyczyną, która może mieć wpływ na brak powstawania rozwiązań – mogących w przyszłości stanowić nasz local content – są niekorzystne warunki kwalifikowania wydatków w projektach badawczych. Chodzi tutaj o koszty budowania prototypu jako koszty kwalifikowane, a właściwie ujmowanie tylko drobnego zakresu wydatków jako koszty dotowane w projektach. Rewolucja dotyczy faktu, że wydatki związane z nabyciem elementów linii pilotażowych/demonstracyjnych/prototypów, które mogą stanowić środki trwałe – nie mogą być kwalifikowane.
I tak, gdy w projekcie planowane jest opracowanie nowego zbiornika do magazynowania wodoru i adekwatnej linii produkcyjnej do ich nawijania, to w kosztach kwalifikowanych ująć można tylko amortyzację (jeśli do projektu wykorzystane zostaną zasoby, jakie wnioskodawca już posiada) lub materiały nabywane na kg, metry czy litry, ale nie podajniki, dozowniki czy urządzenia dostępne na rynku stanowiące peryferia, które są elementem prototypowej linii.
Nakłady na takie linie są zawsze znaczące, a dotacja do takiego prototypu – wg tych zasad – jest nikła. Jaki otrzymujemy skutek rynkowy? Projekty badawcze kończą się gotowością wdrożeniową „na papierze” jako symulacje, a to nie przekonuje inwestorów ani odbiorców końcowych do nabywania takich „niesprawdzonych” rozwiązań, szczególnie gdy mają dotyczyć newralgicznych obszarów. Każdy wybiera sprawdzone rozwiązanie, np. zagraniczne.
W efekcie biurokratycznej oceny wniosków i specyficznego sposobu dotowania wydatków – w Polsce nie powstają innowacje i rozwiązania energetyczne w takim tempie, jak jest to potrzebne. Oczekuje się krajowych dostawców, a ich nie ma za wielu i pojęcie local content oddala się od rynku coraz bardziej.
Przyszłość local content a nowe zasady naboru 2026
Rok 2026 to okres kolejnej zmiany w ocenie projektów innowacyjnych. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie to skuteczna i znacząca zmiana w warunkach. Nabór dla firm na nowych zasadach będzie ogłoszony w lutym 2026 i potrwa do końca marca.
Local content nie wydarzy się „odgórnie” ani nie powstanie od samego oczekiwania, że komponenty będą krajowe. Żeby polskie technologie realnie zastępowały import, muszą przejść pełny łańcuch innowacji: od B+R, przez demonstrację i linię pilotażową, po stabilne wdrożenie oraz skalowanie. Dziś problemem nie jest brak ambicji firm, lecz luka pomiędzy pomysłem a produktem – wzmocniona przez wysokie ryzyko wdrożeniowe, niejednoznaczne interpretacje i ograniczenia w kwalifikowalności kosztów. W tym kontekście Ścieżka SMART ma potencjał, by stać się realnym mostem między pracami badawczo-rozwojowymi a wdrożeniem, a tym samym narzędziem budowania local content. Warunkiem jest jednak większa przewidywalność podejścia do ryzyka oraz spójne, praktyczne podejście do kosztów etapów pilotażowych i demonstracyjnych. Jeśli chcemy, by local content był przewagą, a nie hasłem, potrzebujemy instrumentów, które premiują nie tylko „zakup technologii”, lecz przede wszystkim doprowadzenie jej do dojrzałości produkcyjnej w kraju. W przeciwnym razie zostaniemy z wymaganiem na papierze i importem w praktyce – nawet w projektach, które miały budować lokalną wartość.
Anna Szymczak
Specjalista od programów wsparcia
MS-Consulting
MS-Consulting
www.ms-consulting.pl

















