Mirosław Koźlik
Kultura bezpieczeństwa w codziennej pracy
W codziennej pracy mam okazję współpracować z organizacjami, które traktują bezpieczeństwo nie jako obowiązek, lecz jako integralny element swojej tożsamości. To właśnie dzięki takim partnerom możemy obserwować, jak wysoka kultura bezpieczeństwa realnie kształtuje zachowania ludzi. Jednym z wykorzystywanych działań są „minuty bezpieczeństwa”, od których rozpoczyna się każde spotkanie – niezależnie od szczebla zarządzania czy komórki organizacyjnej. Minuty, przygotowywane często w formie jednostronicowej, ilustrowanej prezentacji, stanowią przypomnienie wybranej reguły bezpieczeństwa, wykraczającej poza samo funkcjonowanie organizacji i odnoszącej się ogólnie do życia każdego z nas.
Jedna z takich minut bezpieczeństwa, która zapadła w pamięć, dotyczyła konieczności dostosowywania się do otaczających nas zagrożeń i nosiła tytuł: „Bezpieczeństwo zależy ode mnie”. W myśl wspomnianej minuty w około 90% wszystkich sytuacji, w jakich się znajdziemy, nasze bezpieczeństwo zależy od nas samych; w około 9% wpływ mają ryzykowne zachowania innych osób; a w około 1% – otaczające nas wyposażenie, którego usterka bądź zły stan techniczny może doprowadzić do sytuacji ryzykownej. Nie są tu najistotniejsze szczegółowe wyliczenia procentowe dotyczące poszczególnych przypadków, lecz fakt, że w znaczącej większości miejsc i sytuacji nasze bezpieczeństwo będzie zależało od nas samych.
Odpoczywając na urlopie minionego lata, korzystałem wraz z bliskimi z wypożyczalni rowerów znajdującej się na polu kempingowym. Właściciel pola posiadał kilkanaście rowerów różnych typów. Każdy zainteresowany mógł znaleźć odpowiedni rower dla siebie. Na wyposażeniu wypożyczalni dostępne były również pompki do kół oraz zabezpieczenia antykradzieżowe. Miejsce, w którym odpoczywałem, otoczone było szeregiem ścieżek rowerowych prowadzących w różne rejony okolicy.
Wsiadając na rower i wyruszając w drogę, zauważyłem, że poza mną liczni inni rowerzyści poruszali się po ścieżkach. Koncentracja uwagi oraz przestrzeganie zasad ruchu były moim koniecznym, bezpiecznym zachowaniem – tym bardziej, że ścieżki rowerowe przylegały do chodników dla pieszych, a także bardzo często przecinały lokalne drogi, po których poruszały się inne pojazdy. Moje zachowanie miało bezpośredni wpływ na moje bezpieczeństwo. Poza nim, mimo wszystko, mogłem zostać potrącony przez inny pojazd lub rowerzystę, albo zderzyć się z pieszym. Wypożyczenie roweru, z którego korzystało wcześniej wiele osób, również miało wpływ na moje bezpieczeństwo – potencjalny zły stan techniczny, często niewidoczny na pierwszy rzut oka, mógł skutkować wypadkiem.
Podejście behawioralne a poziomy kontroli nad ryzykiem
W podejściu behawioralnym – gdzie zachowanie definiowane jest jako działanie, które możemy zaobserwować i zmierzyć – występuje podobny trójpodział zachowań ryzykownych. Dotyczy on poziomów kontroli nad ryzykiem. Zachowanie ryzykowne, jako działanie możliwe do zaobserwowania, może być w pełnej kontroli osoby, która je przejawia – jak wspomniana jazda rowerem.
1. Poziom „łatwy” – pełna kontrola pracownika
Ten poziom kontroli nad zachowaniem ryzykownym nosi nazwę „łatwy”. Łatwy, gdyż w 100% zmiana zachowania na bezpieczne zależy od osoby je przejawiającej. Przykładem w organizacji może być wejście w obszar, w którym wymagane jest stosowanie okularów ochronnych. Osoba przejawiająca to ryzykowne zachowanie posiada okulary, lecz zamiast na nosie ma je założone na czole. Nie ma żadnych przeszkód, by założyła je na nos i w ten sposób zmieniła swoje zachowanie na bezpieczne.
2. Poziom „trudny” – konieczność usprawnień technicznych
Drugi poziom kontroli to tzw. zachowania ryzykowne „trudne” – trudne do zmiany na bezpieczne przez osobę przejawiającą ryzyko, gdyż z reguły do ich zmiany wymagany jest dodatkowy nakład czasu bądź wysiłek. Zazwyczaj modyfikacja tego poziomu zachowań wymaga wprowadzenia usprawnień i wiąże się z działaniami innych osób, nie samego pracownika. Wyobraźmy sobie podobną sytuację związaną ze stosowaniem okularów ochronnych. Tym razem miejscem pracy będzie stanowisko wyposażone w szlifierkę stołową. Do bezpiecznej obsługi szlifierki wymagane jest stosowanie okularów ochronnych. Osoba przejawiająca ryzykowne zachowanie – operator szlifierki – podejmuje pracę bez okularów. Z rozmowy z pracownikiem dowiadujemy się, że operacja szlifowania potrwa kilka sekund i prawdopodobnie tego samego dnia już się nie powtórzy. Pracownik posiada okulary ochronne, których na co dzień nie używa z uwagi na brak zagrożeń na swoim stałym stanowisku. Dziś potrzebował skorzystać ze szlifierki stołowej, ostrząc wiertło. Owszem, mógłby udać się do szatni oddalonej kilkadziesiąt metrów, zabrać z szafki okulary, wrócić na stanowisko, założyć je i wykonać kilkusekundową operację, ale… Tym „ale” jest właśnie trudność zmiany zachowania na bezpieczne z uwagi na konieczny dodatkowy wysiłek lub czas.
Wspomniane szybkie usprawnienia, wprowadzane przez inne osoby w organizacji – np. członków zespołu BBS (Behavior-Based Safety) – polegają na zmianie zachowania ryzykownego z poziomu „trudnego” na „łatwy” do zmiany. W omawianym przypadku ze szlifierką będzie to doposażenie na stałe stanowiska w okulary ochronne. Każda kolejna osoba wykonująca operację szlifowania będzie mogła z nich skorzystać. Oczywiście skorzystanie z okularów będzie nadal w pełnej kontroli osoby wykonującej pracę – nie mamy pewności, że każdy założy je od razu – lecz w tym przypadku nie będzie to już zachowanie „trudne”, a „łatwe”.
3. Poziom „poza kontrolą” – rola zarządzania i inwestycji
Trzeci poziom kontroli nad ryzykiem stanowią zachowania w pełni niezależne od osoby je przejawiającej. Nazywamy je zachowaniami „poza kontrolą” bądź „niemożliwymi” dla pracownika. Poziom ten z reguły wymaga planowania i wdrażania działań oraz zaplanowania kosztów. Przykładem ryzykownego zachowania z poziomu „poza kontrolą” będzie kierowanie wózkiem widłowym po placu załadunkowym, na którym występują wgłębienia, dziury i wyboje. Kierowca najeżdża na nierówności, ładunek kołysze się na widłach, może spaść, sam wózek może się wywrócić. Jazda wózkiem, nawet z niewielką prędkością, powoduje ryzyko dla kierowcy oraz osób znajdujących się w pobliżu. Sam kierowca nie jest w stanie wyeliminować tego ryzykownego zachowania – może ograniczyć prędkość, maksymalnie się koncentrować i starać się omijać nierówności, lecz nie zlikwiduje przyczyny. Do naprawy nawierzchni placu wymagana jest decyzja kierownictwa, zaplanowanie prac pod kątem utrzymania funkcjonowania zakładu, kosztów oraz organizacji przedsięwzięcia.
Statystyka a przyczyny wypadków przy pracy
Tak prezentuje się podział poziomów kontroli nad zachowaniami ryzykownymi. Prowadząc szkolenia, po omówieniu tego zagadnienia pytam zazwyczaj słuchaczy, jak ich zdaniem wygląda udział procentowy każdego poziomu: z jaką częstotliwością w praktyce pojawiają się poszczególne typy zachowań? W rzeczywistości najczęściej występującym ryzykownym zachowaniem jest „łatwe”, w pełni zależne od osoby je przejawiającej. Na drugim miejscu plasują się zachowania „trudne”, a najrzadziej występują zachowania „poza kontrolą” pracownika. Ten sam rozkład widoczny jest również w okolicznościach i przyczynach wypadków przy pracy: najczęściej do wypadku prowadzą zachowania „łatwe”, następnie „trudne”, najrzadziej – te „poza kontrolą”.
Bezpieczeństwo każdego z nas w głównej mierze zależy od nas samych. O tym, jak wdrożyć rozwiązania umożliwiające pomiar i zmianę zachowań z ryzykownych na bezpieczne w organizacji, opowiem w kolejnym artykule.
PREVENTICA
tel.: 603 634 621
e-mail: m.kozlik@preventica.pl
Mirosław Koźlik
Artykuł znajdziesz również w numerze 12/2025 miesięcznika „Napędy i Sterowanie”.












